Płaska, cienka, bardzo owocowa tarta (niekoniecznie z jabłkami).
Ani o tarte Tatin, bo może będzie innym razem, ani o strudlu z jabłkami, bo po prostu go nie lubię, a już na ciepło z lodami po prostu mnie mierzi (co innego Birnenstrudel). Ani o szarlotce, w dowolnej odmianie (tzn. jabłek utopionych w cieście biszkoptowym lub przecieru jabłkowego zapieczonego na kruchym spodzie; pierwsze to obrzydliwstwo, tajemnicę drugiego znała moja babka i zna mama, i to jest coś, czego nie robię, bo po co? — systematyczne dostawy trwają cały sezon). Tym razem o prostej tarcie z jabłkami, kruchy spód (ja zagniatam ciasto z krupczatki, masła, jajek i cukru, dobrze je chłodzę, potem cienko wałkuję; do ciasta dodaję trochę cukru z prawdziwą wanilią, ograniczając trochę zwykły cukier) i na nim układam pokrojone w talarki jabłko (szara reneta jest nie do przebicia), ciasno, tak by zachodziły na siebie. Posypuję grubym cukrem i wanilią, na wierzchu robię kratę (nie drobną, ale grubą i płaską), którą smaruję mlekiem. Na 20 minut do piecyka rozgrzanego do 180°C.
Jabłka można zastąpić brzoskwiniami lub nektarynkami (trzeba je tylko obedrzeć ze skóry, co robi się zanurzając je w gorącej wodzie) — muszą być dojrzałe. Można zastąpić gruszkami lub mieszanką gruszek (też muszą być dojrzałe, mięciutkie, najlepiej bery), jabłek i śliwek.
nic o Apfelstrudlu (ale za to mogą być inne owoce)
piątek, 7 wrzesień 2007 autor: cuppediae