To bardzo wymowna nazwa, a te drobne roladki je się jednym — dwoma kęsami.
Trzeba zdobyć polędwicę cielęcą i to jest najtrudniejsza część operacji. Potem szynkę parmeńską, kilka plastrów (no, można sfałszować inną podobną w ostateczności) i szałwię. Roladki robi się z lekko rozbitych płatków polędwicy, na nich kładzie się kawałki szynki i liście szałwi. Potem się to szybciutko smaży na oleju, zalewa hojnie białym winem i daje się pogotować tak, żeby sos się zredukował. Wtedy się przyprawia, dodaje solidnej śmietany i chwilę jeszcze redukuje sos.
Czasem dodaję do sosu grzybów, wcześniej namoczonych i podduszonych. Można też kupić mrożone prawdziwki i zrobić sos z tymi prawdziwkami. W sezonie kurkowym robię sos kurkowy, a w prawdziwie prawdziwkowym — prawdziwkowy.