obiad na szybko, czyli pieczeń wołowa
sobota, 3 maj 2008 autor cuppediae
Pieczeń najlepsza jest z polędwicy, ale co począć, kiedy goście mają przyjść za 3 godziny, a polędwicy (przy cenie prawie 70 złotych za kilogram) cieniutkie ochłapki? — trzeba się ratować innym chudym mięsem, wybór padł na ligawę. Do tego kilogram pieczarek, trochę ziemniaków, szpinak (nie tylko Bonduelle, ale i Hortex ma teraz w liściach), butelka wina i obiad gotowy.Mięso można pół godziny pomarynować w oliwie, odrobinie wina, czosnku, liściach laurowych, zielu angielskim i tymianku. Potem trawę trzeba oskrobać, żeby się nie przypaliła. Piekarnik musi być dobrze wygrzany i gorący — 200°C. Na każde pół kilograma mięsa trzeba przewidzieć 10–12 minut pieczenia w tej fazie. Brytfankę należy wysmarować oliwą, ja zwykle dodaję jeszcze klarowanego masła. Po pierwszej fazie, temperaturę ustawia się na 180°C, mięso oprósza się solą i pieprzem i znów piecze maksymalnie 15 minut na każde pół kilograma mięsa pod przykryciem z folii. Potem mięso się wyjmuje i zawija w folię oraz daje mu się odpocząć w ciepłym miejscu, dzięki czemu sos się pięknie rozprowadzi, mięso będzie w środku różowe i mięciutkie. Sos z folii, z sosem z pieczarek i zdeglasowanym sosem z brytfanki trochę redukuję, dodaję odrobinę musztardy i mieszam z pieczarkami, które podaję osobno w miseczce.
Jakieś dziesięć minut przed mięsem wkładam do piekarnika umyte pieczarki z pokrojoną grubo cebulą, polane oliwą, białym winem, posypane pieprzem, solą i grudkami klarowanego masła. Duszą się one podczas gotowania mięsa.