po prostu: szparagi
piątek, 9 maj 2008 autor cuppediae
Zielone, rosnące z dostępem do światła, białe z tuneli, fioletowe — bardzo rzadkie. Delikatne, wiosenne, nieporównywalne z niczym. Dziś szparagi z (uproszczonym) sauce hollandaise.
Najlepiej, kiedy mają fioletowe główki — to znak, że są młode. Nogi nie powinny być przesuszone, tylko lekko naciśnięte wydzielać sok. W lodówce mogą leżeć dwa dni zawinięte w wilgotną szmatkę.
Przygotowanie jest proste: skrobie się nogi, przycina zdrewniałe części, wkłada do specjalnego garnka lub do naczynia do gotowania na parze. Można też użyć zwykłego głębokiego garnka, trzeba jednak pamiętać, że główki są bardzo delikatne i nie powinny być zanurzone w wodzie.
Sos holenderski wymaga ubijania żółtek na parze (nie mogą się ściąć), potem dalszego ubijania ich, żeby się schłodziły, potem znowu na parze (ale już nie na ogniu) z klarowanym, lekko przestudzonym masłem (masło należy wlewać powolutku), cytryną i przyprawami (sól, pieprz, gałka muszkatołowa). Nie może się ściąć, nie może za długo stać (idealna pożywka dla bakterii), najwyżej 30 minut. Uproszczony polega na tym, że masło się klaruje, ale żółtka (dwa lub więcej, zależy od tego, ile jest szparagów, ja na każdy pęczek, czyli ok. pół kilograma, biorę dwa żółtka) ubija się na zimno w blenderze z cytryną, a potem dodaje się do nich masło i przyprawy, a na koniec delikatnie wszystko podgrzewa, ja po prostu wykładam go na szparagi i wkładam na chwilę do piecyka.
Szparagi można też posypać serem lub zapiec pod beszamelem. Do tego ostatniego warto jednak dodać cytryny, wtedy smaki pięknie kontrastują.>>