Duszone warstwami warzywa, idealne na tę porę roku. Tylko nie wolno się spieszyć — briam kocha się piec godzinami.
Do odrobiny wody (żeby przykryła dno) z oliwą (oczywiście najlepiej kreteńską) wkłada się pokrojone w plastry bakłażany (nieduże, błyszczące, o sprężystej skórce), soli i pieprzy. Jak ktoś nie wierzy, że w ten sposób goryczka wyparuje, niech przesypie bakłażana solą, poczeka pół godziny i dobrze opłucze. Między warstwy wsypuje się plastry cebuli i piórka czosnku, sól, pieprz oraz tymianek (nic to nie kosztuje mieć doniczkę na oknie, niech sobie rośnie) i skrapia całość oliwą. Następną warstwą są pomidory — ja oprócz obowiązkowych przypraw daję zawsze odrobinę cukru trzcinowego. Następna warstwa to ziemniaki. Znów przyprawy, na to znów bakłażan (można zmodyfikować skład, dając paprykę lub cukinię), oliwa i przyprawy. W między czasie piecyk trzeba rozgrzać, ale nie bardzo —150-170°C. W takiej temperaturze piecze się 3,5 do 4 godzin. Praktycznie jest więc podkręcić bardziej (powiedzmy 190°C) i poprzestać na dwugodzinnym zapiekaniu.
Wariacje polegają na dodaniu fasoli, ostrej papryki, można też dodać więcej ziół (liść laurowy, oregano).