Kiedy się gotuje dla dzieci, to ma się dużo delikatnego mięsa w dużym nadmiarze. Bo ile cielęciny albo królika może jednorazowo zjeść dwulatek? Resztkami trzeba się zaopiekować, na przykład robiąc saltimboccę lub cielęcinę Marengo. Trzeba zacząć od pomidorów, mniej więcej 80 dkg. W sezonie obowiązkowo dojrzałe, sparzone i obrane, zimą można się ratować puszkowymi. Ładny kawałek cielęciny (nawet kilogramowy) tnie się na średniej wielkości (5 cm) kwadraty. Mięso obsmaża się na oliwie zmieszanej z masłem, dodając do niego na koniec posiekaną drobno cebulę. Kiedy się zrumienią, obsypać całość mąką i jeszcze chwilę porumienić. Wtedy dodaje się białego wina (szklankę) i deglasuje, czyli drewnianą łyżką obskrobuje się to, co jest na dnie. Teraz czas na przyprawy (buquet garni), pomidory, czosnek, sól i pieprz oraz szklankę wrzącej wody — tyle, żeby mięso nie było całkiem przykryte. Gotuje się to na mrygającym ogniu mniej więcej przez czas trwania odcinka serialu na płycie, czyli około trzech kwadransów. W tym czasie trzeba tylko ćwierć kilo pieczarek podsmażyć w ćwiartkach na maśle, by na koniec je dodać do mięsa. Podaje się z makaronem lub ryżem.