Posted in grzyby, jesień, mączne, por on środa, 27 luty 2008 | Bez komentarzy
Quiche to po prostu słona tarta, czyli placek z ciasta kruchego (takiego lekko się listkującego) z nadzieniem skąpanym w migaine, czyli masie jajeczno-śmietanowej. Samo słowo pochodzi od lotaryńskiego Küche, czyli ‘ciasto’. Klasyczny to oczywiście quiche lorraine (a więc po prostu ‘ciasto lotaryńskie’), taka ze skwarkami. Ale boczek z sosem jajeczno-śmietanowym nieszczególnie mnie zachwyca. Więc trzeba [...]
Przeczytaj cały Post »
Posted in czekolada, desery, gotowanie, jesień on piątek, 7 grudzień 2007 | Bez komentarzy
Ja tego ciasta nie lubię, drażni mnie nawet jego zapach. Ale moi goście je uwielbiają. Jest gęste, dość wilgotne i bardzo czekoladowe.
Przeczytaj cały Post »
Złociste słońce prześwieca przez żółte liście, landszaft jak z jesiennej Szwajcarii w kalendarzu firmy farmaceutycznej. Nie za ciepło, ale jeszcze nie zima, można usiąść na osłoniętej werandzie wokół garnka i wygarniać nadzianymi na szpadki bułkami topiony ser z białym winem, czyli fondue.
Przeczytaj cały Post »
Posted in dynia, imbir, jesień on piątek, 5 październik 2007 | Bez komentarzy
Jest wielka i pomarańczowa, z daleka widoczna na straganach. Nawet nieduża jest solidną porcją witaminy C. Można ją marynować na przyszłość, ale można od razu zjeść. Dziś w postaci zupy.
Przeczytaj cały Post »
Marrons glacés sont arrivés, czyli zdecydowanie jesień. Kasztany jadalne, czyli marony, są gotowane i topione w syropie. Rzecz dość mdła, ale za to rytualna, coś jak bûche de Noël. Ale pieczonych kasztanów można spróbować, zwłaszcza że są w sklepach. A tych z drzewa można użyć do ozdobienia stołu.
Przeczytaj cały Post »
Ktokolwiek szukał, pobudził moją wyobraźnię: ziemniaki z musztardą, do tego zapiekane. No, to proszę, są.
Przeczytaj cały Post »
Posted in borówki, brzoskwinie, czarne jagody (borówki), gruszki, jabłka, jesień, jeżyny, lato, maliny, morele, owoce sezonowe, porzeczki, przetwory, słodkie, wiśnie, zima, śliwki, żurawiny on środa, 19 wrzesień 2007 | Bez komentarzy
Niezbyt słodkie, zwykle odrobinę alkoholizowane. Moje trzy ulubione: z moreli, z owoców leśnych i taka zza chałupy, czyli z sadu.
Przeczytaj cały Post »